|
Polacy w Iraku mogą tylko...ginąć |
|
|
|
Napisał: Tomasz Romanowski
|
|
31.07.2007. |
|
Nasi żołnierze
przelewają krew w Iraku, ale polskie firmy nie mogą sprzedawać sprzętu
wojskowego do tego kraju. Dlaczego? Bo tak zdecydował nasz sojusznik -
Stany Zjednoczone. Polskie władze nic w tej sprawie nie robią, bo nawet
nie wiedzą, że Amerykanie nie pozwalają nam sprzedawać broni Irakowi -
pisze "Super Express".
Jesteśmy dla Ameryki
dobrym sojusznikiem tylko wtedy, gdy za miliardy dolarów kupujemy F-16,
wysyłamy wojsko na ryzykowne misje i przyjmujemy u siebie tarcze
antyrakietową. W zamian jednak USA nie tylko nie chcą znieść nam wiz,
ale także rujnują nasz przemysł zbrojeniowy.
"Super Express"
dotarł do zatwierdzonej już przez Departament Obrony USA listy państw,
którym Waszyngton pozwala sprzedawać sprzęt wojskowy dla armii
irackiej. Nie ma tam Polski. A chodzi o zakupy realizowane za
amerykańskie pieniądze w ramach pomocy wojskowej USA dla Iraku. W
latach 2003-2005 polski koncern zbrojeniowy Bumar zawarł kontrakty na
400 mln dolarów, dzięki czemu stał się jednym z największych dostawców
armii irackiej.
Sprzedawaliśmy tam m.in. duże ilości broni
strzeleckiej, amunicji i pojazdów opancerzonych. Jednak ostatnią umowę
podpisano dwa lata temu i nagle nasze interesy w Iraku się urwały.
Irakijczycy wycofali się nawet z już podpisanego kontraktu na zakup
używanych śmigłowców Mi-17.
Tajemnica porażek naszej
zbrojeniówki na irackim rynku wyjaśniła się teraz. Otóż jedną z firm
ubiegających się o kontrakt na dostawę wyposażenia wojskowego do Iraku
poinformowano, że Polski nie ma już na liście amerykańskiego
Departamentu Obrony. Polaków wycięto z Iraku po cichu. - Nasza firma
nie otrzymała w tej sprawie żadnej oficjalnej informacji - mówi „Super
Expressowi” rzeczniczka Bumaru Roma Sarzyńska.
Jak udało się
ustalić gazecie, zarząd Bumaru zrzeszającego 17 polskich firm
zbrojeniowych w najbliższych dniach zwróci się jednak o wyjaśnienie tej
sprawy do naszego rządu i poinformuje o tym prezydenta.
Co
ciekawe, nasza dyplomacja też nic o tym nie wie. - Nie mamy informacji,
aby Polska została wykluczona z handlu z Irakiem - twierdzi rzecznik
MSZ Robert Szaniawski. O problemach polskich firm zbrojeniowych w Iraku
nic nie wie także nasz ambasador w Bagdadzie Edward Pietrzyk. W
rozmowie z "SE" obiecał wyjaśnienie tej sprawy.
|